Menu Close

Bóg był wszędzie

Każda decyzja jaką podejmujemy decyduje o przyszłości. Z alternatywnych rzeczywistości wybieramy jedną i wkraczamy w świat jaki wybraliśmy: nową pracę, znajomości lub władze.  W wyniku wielu poprzednich wyborów całych społeczeństw, dożyliśmy czasów, gdy tradycję i dzieła dawnych mistrzów podaje się w wersji uproszczonej, rzec można zmasakrowanej, na potrzeby „człowieka XXI wieku”.  Osoby czytające dzieciom utwory klasyków wiedzą o czym mówię.

W kolorowych książeczkach nowoczesnych wersji bajek braci Grimm i Christiana Andersena, nikt nikomu nie obcina kończyn, czarownice nie zmieniają nikogo w skałę, a myśliwy po wyciągnięciu babci z brzucha wilka przegania drapieżnika zamiast wypchać go trocinami i postawić w salonie ku uciesze gości.  To było by przecież okrutne, nietolerancyjne, nie-ekologiczne i w ogóle nie na miejscu.

Świat w wersji współczesnej jest kolorowy i pozbawiony okrucieństw, przemocy, głodu i chorób. Czytając dzieciom bajki na dobranoc, warto jednak sięgnąć do oryginalnych wersji tekstów, które niestety coraz trudniej znaleźć w księgarniach.  Osoby czytające wersje autentyczne, dokonują ważnego i zaskakującego odkrycia.  Okazuje się bowiem, że zagubione w lesie sieroty całą noc modlą się do Boga o opiekę i ratunek z opresji.  Dzięki swej pobożności młody królewicz odnajduje rodzinny zamek, a zagubiony mieszczanin znajduje drogę dzięki wizerunkowi Matki Boskiej nad bramą miasta.

Czytając klasyków w wersji oryginalnej, nawet tych o lewicowych poglądach, wsłuchamy się w modlitwę Starego Człowieka zmagającego się z wielkim marlinem.  Okaże się, że nawet w życiu komunizującego autora sprzed półwiecza, Bóg był obecny.
Oddając się autentycznej lekturze klasyków naszej cywilizacji odkryjemy, że w ich czasach Bóg był wszędzie. W literaturze, w książce, muzyce, w przydrożnej kapliczce, a nawet w swojej podobiźnie na murach miasta.

Okaleczone wersje dzieł sprzed lat zostały sprytnie pozbawione okrucieństwa, ale także Boga, Opatrzności ratującej człowieka z opresji. Zdaniem współczesnych wydawców tragedie na miarę śmierci matki małych dzieci, lub kalectwa niewinnej dziewczynki z czarnobiałej ilustracji, przestały istnieć w naszym sterylnym, kolorowym świecie.

Współcześni, szczęśliwi i tolerancyjnie ludzie, wspólnie z wilkiem zajadają ciasteczka upieczone przez babcię, i Bóg niosący nadzieję nie jest im potrzebny.  Taki wydaje się być morał bajek dla dzieci, na których wyrastają już od lat młode pokolenia.

Czy można się więc dziwić ateizacji zachodnich cywilizacji?  Nie jest przypadkiem, że co czwarty Kanadyjczyk uważa się za ateistę.   Ateiści, z racji swoich przekonań odrzucają istnienie Boga, a co za tym idzie wszelkich praw, jakie, według wierzących ustanowił dla ludzkości Stwórca. Trudno zatem dziwić się ateistycznym pragnieniom ustanowienia pogańskiego porządku świata, w jakim eutanazja, aborcja lub być może nawet szerzej rozumiana eugenika będą nie tylko akceptowanymi zjawiskami, ale również sankcjonowane przez prawo.

W historii ludzkości społeczeństwa niechrześcijańskie cechowało daleko posunięte okrucieństwo i brak szacunku dla ludzkiego życia.  Rozwój cywilizacyjny owych społeczeństw nie miał tu większego znaczenia.  Skomplikowane cywilizacje Majów, Azteków i starożytnych Rzymian ludzkie życie traktowały z taką samą pogardą, jak prymitywne szczepy ludożerców z tropikalnych dżungli.

Współczesne niechrześcijańskie cywilizacje zmierzają w sposób agresywny do wprowadzenie podobnych reguł. Wszelkie próby bronienia chrześcijaństwa atakowane są z całą siłą, co widać w krajach, w których obecne władze chrześcijaństwo próbują ratować, jak np. w Polsce lub USA.  Dalsza ateizacja, lub raczej dechrystianizacja społeczeństw będzie prowadzić do powstawania ideologii sprzecznych z interesem moralnym i biologicznym człowieka, gdyż te zazwyczaj idą w parze.

Obecnie w społeczeństwach zachodnich modna staje się religia środowiskowa.  Jej wyznawcy wierzą, że największym zagrożeniem dla świata jest człowiek.  Istota nie tylko niekorzystnie zmieniająca klimat Ziemi, ale w okrutny sposób zabijająca inne posiadające ten sam status istoty, czyli np. świnie i krowy, z których następnie robi się szynkę i pieczeń na obiad, co jest objawem skrajnego okrucieństwa i barbarzyństwa. Ludzie ci często staja się wegetarianami, przekonani, że niespożywanie mięsa poprawi ich zdrowie, wygląd i samopoczucie, a przede wszystkim uratuje zwierzęta, istoty, jakoby niczym nie różniące się od człowieka.

W społeczeństwach post-chrześcijańskich trudno znaleźć osoby jakie nie jedzą w pewne dni potraw mięsnych w wyniku wiary w jednego Boga, co jeszcze niedawno było tradycją wśród większości rodzin w Europie.  Codziennie jednak miliony ludzi odmawiają sobie spożycia mięsa, aby ratować świat przez zgubnym działaniem okrutnego Homo sapiens.

Zachodzi pytanie, jakie jeszcze inne sekty i rodzaje wierzeń pojawią się w zateizowanych społeczeństwach, i jakim praktykom będą poddawać siebie i innych.  W stosunkowo niedalekiej przeszłości ateistyczni niemieccy faszyści zastępowali chrześcijaństwo właśnie faszyzmem.  Produkowano nawet ozdoby choinkowe ze swastyką, a przedstawiciele NSDAP udzielali swego rodzaju faszystowskich „chrztów”, noworodkom. W wielu niemieckich domach pielęgnowano ołtarzyki jakich centralną postacią był wizerunek Hitlera.

Patrząc na dzieje ludzkości, widać wyraźnie, że zachodnie cywilizacje kroczą ścieżką, jaka zaprowadzić może do czasów wielkich tragedii.  Gra toczy się o przyszłość naszych dzieci i ich wnuków.  Optymizmem napawają powstające na świecie akcje chrześcijańskie jak „Różaniec do granic”, oraz to, że osoby religijne zazwyczaj mają więcej dzieci niż ateiści.

Batalia toczy się jednak o ich wychowanie. Świat w jakim będą wyrastać zadecyduje o przyszlości następnych pokoleń.  A codzienną rzeczywistość w dużym stopniu kreują lokalne samorządy. To od nich zależy przyszłość przydrożnych kapliczek dosłownie i w przenośni.

Jaką przyszłość wybiorą Polacy w niedzielę?

=====

Please follow and like us:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *